Etykiety

haft krzyżykowy. haft xxx (100) think (16) Ballon Glow (13) Moje dzieci (13) Dimensions (12) HAED (12) CANDY (9) Sadness of an Angel (8) DFEA (7) Sowi Sal u Myszkowatej (7) Oswald (6) TUSAL (6) BN (5) Na drutach (5) Rainbow Rose (5) SAL z Madame (5) TUSAL2012 (5) kobieta w sepii (5) remont (5) Piwonia (4) Sal "Drzewo życia" (4) Sal z księżniczkami (4) Veronique Enginger (4) cztery pory roku (4) polne kwiaty (4) 2014 (3) Gail (3) Konkursy (3) Książki (3) Renato Praolin 'La Fuxia' (3) Sal z inicjałem (3) Wyróżnienie (3) angry birds (3) druty (3) kuchnia (3) wish list (3) zakładki (3) Choinka 2016 (2) Geranium (2) Lili soleil (2) Michell Powell (2) Newton miś (2) Tweety (2) UFOKI (2) biedronka (2) biscornu (2) blackwork (2) czerwony garbus (2) kot (2) podsumowanie (2) przebranie dla przedszkolaka (2) tatty tedy (2) tygrys (2) włoski krajobraz (2) zakupy (2) 1% (1) 2015 (1) AZOR (1) BLOG (1) Chusta (1) Fizzy moon (1) Flora 'Josephine Wall' (1) Frywolitka (1) Gazetki (1) Girlanda serc (1) Jesień (1) Karczoch bombka (1) Las (1) Niteczki w karteczki 2014 (1) Paradigm Lost (1) Sal 'Kubuś i przyjaciele' (1) Sampler z sercem (1) Sylwester (1) Truskawka (1) ZAWIESZENIE (1) Zielnik (1) Zindy Nielsen (1) farbowanie (1) ha (1) haft matematyczny (1) kartka (1) maska/i (1) metryczka (1) metryczka/metryczki (1) mąż (1) na lnie (1) na zamówienie (1) nasze zwierzaki (1) oprawa (1) parkowanie (1) permin of copenhagen (1) poduszka (1) stojak (1) sutasz (1) szafa.królik (1) szydełko (1) takie tam gadanie (1) technika (1) tort (1) uszytki (1) wstążka (1) wycieczki (1)

niedziela, 21 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014 :)

Lepszego momentu na podsumowania w tym roku mogę nie znaleźć...także poraz pierwszy na moim blogu podsumowanie w pigułce.


Niewiele tego...więcej prac pozostaje w statucie "w toku" :) Najwięcej xxx w toku jest anioł :)

Udało mi się skończyć moje wymarzone Balony (nawet oprawiłam,zdjęcie wkrótce), Geranium (z seri DFEA), na drutach powstała  Chustę Gail przy pomocy tutka Cheni, Sercowy samplerek (zdjęcie kiedyś), hafcik Sercowa girlanda   na poduszkę (kiedyś się uszyje :P ), podusie dla synka z  świnką Spinką.

Byłoby tego na tyle. Jeszcze w samplerze  Drzewo Życia  xxx przybyło bo muszę kiedyś ten hafcik mieć,no muszę.Plan jest taki,zęby w 2015r w końcu się z nim uporać.

W tym roku tez proszę o powtórzenie miesiąca grudnia. Jak przez cały rok moja rodzinka była zdrowa,tak teraz mamy plagę. Pierwsze 2 tygodnie grudnia to jakiś rota wirus,który "przeczołgał" całą rodzinę łącznie z psinką.Moje przedszkolaki nawet na dzień nie wróciły do przedszkola i najpierw starszy złapał zapalenie oskrzeli, a później młodszym poszłam tylko tak profilaktycznie do lekarza bo miał lekką gorączkę,a wróciliśmy z zapaleniem płuc (na szczęście do domu,nie do szpitala), dzień później rozchorował się mój osobisty dostarczyciel  mulinowy czyli mój ślubny. Dobrze,że przynajmniej mnie nie złapało. Co prawda przez kilka dni myślałam,że zwariuje przy tych moich "chłopach",ale ktoś musi :) W końcu jak już ja się rozchoruje to też ktoś musi przynosić mi herbatkę :) Mam nadzieję,że do Nowego Roku to dziadostwo się od nas odczepi i da żyć.

Na dokładkę nasze Renault Laguna wyzionęło życie. Moje ukochane autko padło,po Świętach pojedzie na złom. Co prawda w tym roku skończyło 18tkę :) i korozja żyć "jej" (zawsze była u nas w formie żeńskiej bo laguna :P) nie dawała...co prawda silnik miał paść już 2 lata temu,ale dotąd służyła nam dzielnie i niezawodnie. Podobno "renówki" to królowe lawet,a jednak przez 7 lat z Nami (łącznie z katowaniem jej moją nauką jazdy) ani razu na nią nie trafiła,raz na hol,ale od lawety precz. Gdyby nie to,że "renówki" mają beznadziejną blachę to może nawet zdecydowalibyśmy się na taką samą :P chociaż jeszcze nic nie wiadomo.
Strasznie mi jej szkoda bo było to moje autko idealne i wiąże się z nią wiele fajnych wypraw nawet po wertepach dawała rady (lekko z nami nie miała),łącznie z ty,że prawie została porodówką,bo tak się spieszyło temu mojemu młodszemu na świat :P  coż...

Gdybym miała już nie zdążyć to życzę WAM przedewszystkim ZDROWYCH, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia w gronie rodzinnym i Szczęśliwego Nowego roku :)

czwartek, 11 grudnia 2014

Niteczki w karteczki i sówkowy sal z Myszkowatą

Grudzień to dla mnie czas prezentowy bo Mikołaj,Święta i kolejne urodziny :P właśnie na urodziny otrzymałam od 14 miłych hafciarek piękne kartki i spory zapas mulinek w ramach zabawy na fbacebook'u "Niteczki w karteczki".  To był o miłe uczucie w dniu urodzin otwierać tyle karteczek z niespodzianką.


 W wolnym czasie haftuję Anioła. Szkoda tylko,że ostatnio czas mi się ten skurczył bo w moim domku rozpoczął się czas chorobowy. Także do Świąt jesteśmy domowo uziemieni. Pewnie większość z Was zdaje sobie sprawę ,że z takiego "siedzenia" w domu krzyżyków jakoś nie przybywa .Cóż niestety trzeba przetrwać.

Anioł rośnie w krzyżykową silę,a ja już nie mogę patrzeć na szarości i tym sposobem trafił mi się dodatkowy hafcik w soczystych kolorkach  (nareszcie kolory !!!! :D :) 
Wszystko przez Karolinę, która wspomniała o ciekawym Salu na swoim blogu.Weszłam w link i koniec,muszę wyszyć bo się uduszę.

Zabawę  organizuje Marta z bloga Myszkowato. Serdecznie Was zachęcam
Sówek jest 6.Zaczynamy od sówki faith z banerka.


Spodobały mi się wszystkie ,więc nie pozostaje nic innego jak wyszyć cały cykl sówek.
Oczywiście tak na już musiałam zacząć.Niestety jak to zwykle bywa żółtej i czerwonej kanwy nie miałam pod ręką.

Za to  znalazłam białą kanwę w rozmiarze 18'ct która idealnie nadawałaby się gdyby nie była biała,bo jakoś tła mi się nie chce męczyć.
Dalatego pobawiłam się w farbowanie tym co było w domu. Żółta kanwa to efekt farbowania kurkumą, natomiast ta buraczano- czerwona to dosłownie kilku kropel czerwonej farbki. Miało wyjść coś jasno czerwonego,a wyszedł soczysty buraczany kolor. Niemniej jestem zadowolona i już zaczełam haftowac pierwszą sówkę.


czwartek, 27 listopada 2014

Najszybciej

Okazało się,że jednak potrafię haftować szybko :) Kolejna strona mojego kolosa (ta z kawałkiem ramienia) powstała w 4 (tylko) wieczory :) Gdybym w takim tempie haftowała cały czas to mogłabym kilka takich kolosów zrobić w ciągu roku :)

Jednak w praktyce tak kolorowo nie jest i haftując swoim normalnym tempem jestem co najwyżej w stanie zrobić 1,5 - 2 strony na miesiąc.

Dokończyłam też jedną stronę tła i tym samym mam już 6 pełnych stron,jeszcze trochę i półmetek :)


 
 

i trochę jeszcze zostało...


Zaczęłam nawet kolejną stronę,ale brakło mi muliny. Nie wiem jak u was ,ale nie lubię zostawiać pustych miejsc...mam taki mały dyskomfort. Muszę mieć wszystko przygotowane bo inaczj ,źle mi się haftuje.
Następne zdjęcie anioła za jakieś 4 strony. Nie będę Was zamęczać po kawałeczku bo haft ma tę wadę,że jest z lekka monotematyczny...chyba muszę coś kolorowego wyhaftować.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Mały samplerek - 1-

Poza domem mojego kolosa haftować się nie da.Taka sytuacja przydarzyła mi się ostatnio,więc zabrałam się za inny wzorek. Mianowicie mały samplerek autorstwa Veronique Enginger. 

To środek samplerka , brakuje mu ramki, która musi poczekać, aż mój kolos mnie znudzi.

Przy okazji znalazłam jeszcze kilka wydrukowanych już samplerów i samplerków, które czekają na swoją kolej... eh dlaczego tych fajnych wzorków jest tak dużo ? :)

środa, 12 listopada 2014

Twarz i anielskie włosy

We wtorek udało mi się skończyć 4 stronę mojego zadumanego anioła. Na tym zamknęłam szósty tydzień wyszywania tego Haed'a. Według moich obliczeń mam już prawie 28 % haftu :) Jeszcze trochę i półmetek,prawda ?  :) Haftuje się dobrze bo wzór jest prosty,czasem nawet zbyt prosty i monotonny,ale cóż liczy się końcowy efekt,więc jestem wytrwała.
Końcówkę 4 strony przypłaciłam ogromnym bólem kręgosłupa i do mojego niezbędnika hafciarskiego dopisuję swój ulubiony fotel,jako narzędzie niezbędne. Bez niego tak krzyżyków mi nie przybywa :)




Jak dotąd szarości mi się nie nudzą chociaż z reguły lubię kolorowe hafty i nadal zastanawiam się nad tym czy pójść w stronę skrzydeł czy dłoni.

Twarz prezentuje się pięknie,szczególnie w ciemnym świetle,więc pomysł z umieszczeniem tego haftu w sypialni prawdopodobnie będzie trafiony.

Do " wish list" dopisuję jeszcze jeden Haed.Właściwie to  nie moje życzenie tylko mojego meża,który na moje biadolenie,że po balonach nie mam co wyszywać (czyżby ???) poprzeglądał folder z wzorkami Haed i wybraliśmy ten na kiedyś,kiedyś tam. W każdym razie uspokoiło to moje zachcianki na nowy obraz xxx i mogłam spokojnie wrócić do anioła.


Wracam do haftowania.Wena chyba wróciła :)

niedziela, 2 listopada 2014

chciałabym... kiedyś wyhaftować

Wiele osób blogujcych opublikowało już swoje listy życzeń. W związku,że takie plany haciarskie dobrze się ogląda to postanowiłam przejrzeć mój folder pt. 'wish list' i pomyśleć czym by się zająć przez...kilka następnych lat bo chyba tyle mi to zajmie.
Przyznam się ,że się trochę przeraziłam ile chciałabym wyhaftować,a zostało jeszcze sporo całkiem ciekawych pozycji w folderze życzeniowym,których tu nie pokazałam.

Co prawda ilekroć piszę na blogu o moich planach to mi nic z tych planów nie wychodzi,ale co tam.

Dwa poniższe hafty znacie.Zdecydowanie podobają mi się bardzo i chciałabym je zobaczyć u siebie na ścianie. Nad Aniołem pracuję aktualnie i chciałabym skończyć do wakacji.


Drzewo życia  utkneło na pewnym etapie,ale wiem,że z pewnością skończy na ścianie w sypialni.Muszę wyszyć i już.


Teraz to co  najlepsze. "Coś" co od dwóch tygodni mnie zachwyca.Obrazek był mi znany,ale dopiero niedawno  'wsiąkłam' w szczegóły i przepadłam. Gdybym miała teraz potrzebną kanwę,muliny,czas i krosno to chyba bym się zabrała.Niestety 3 rzeczy z listy nie mam,więc to marzenie może zacznę realizować pod koniec przyszłego roku z dużym naciskiem na MOŻE. 
To byłoby chyba dzieło życia :)
Obrazek to World Travel Book Shelf autorstwa Aimee Stewart oczywiście HAED :) Na moje oko to 2- 3 lata haftowania.


Kolejny haft,który dobrze wyglądałby w moim domu w lokalizacji pokój moich dwóch potworków to Owl Family Portrait autorstwa Annya Kai  też HAED (cóż poradzę,lubię ich kolosy). Kanwę i połowe kolorków już mam,tylko to tło może być nudne.


Kolejny rewelacyjny  HAED zobaczyłam u Kasi, która haftuje go  jakąś turboigiełką. To Twin Souls autorstwa Stevena Paula Carlsona. Jest piękny i kiedyś,kiedyś tam...


Między kolosami przydadzą się jakieś przerywniki. Kwiatków haftować nie lubię,ale jakoś ta seria mi się podoba więc... piwonia i magnolia z serii DFEA czekają.Już kiedyś zakupiłam materiał i mulinki,więc nic tylko chwycić za igłę muszę.



Ten osiołek tez ma coś w sobie :)


Ozdoby choinkowe mam w planach wyhaftować od dwóch lat,więc może tym razem coś się uda.Bałwanki i pingwiny super,anioła sobie daruję raczej.


Te dwa wzorki od ok roku leżą wydrukowane i kiedyś z naciskiem na kiedyś chciałabym,żeby pojawiły się w kuchni.



Wiewiórka i Indianka Lanarte   to stare plany,które wciąż mi się podobają.



Chłopcy są fanami Samolotów,więc może przerobię dla nich jakiś wzorek.

tak więc teraz powinnam chyba chwycić z igłę bo samo się nie wyhaftuje.

dziękuję za komentarze dotyczące haftu balonowego,nic tak nie motywuje jak WY :*

środa, 29 października 2014

Ballon Glow - Koniec - :)



  Zawzięłam się i dzisiaj w południe postawiłam ostatnie krzyżyki na balonach :) Może nawet jutro uda mi się kupić ramkę i jeszcze w tym tygodniu ten haft zawiśnie na głównej ścianie w salonie :)

Podsumowując "na zimno" :
- wymiary: 30 cm x 39 cm (300 krzyżyków x 220 krzyżyków)
- mulina PND, DMC i 2 kolory z Ariadny (to nie oryginał niestety :P)
- Kanwa 18 ct  Zweigart
- zaczęłam haftować  13 września 2013r. Skończyłam 29 października 2014r.
-wg moich zapisków ten obrazek poświęciłam  13 i pół tygodnia...

Jestem bardzo zadowolona :)


niedziela, 26 października 2014

Ballon Glow -11-

Jest spora szansa ,że to odsłona przedostatnia :) W związku z tym,że postępy pokazywałam co tydzień i tym razem nie może być inaczej.

Ostatnio utknęłam na TYM etapie , a poniżej Balony po 13 tygodniach pracy nad nimi (w praktyce haftowanie trwa już dość długo).



To teraz wnioski. Haftuje się bardzo przyjemnie a podchodziłam do tej ostatniej strony jak do strasznego koszmaru. Tak źle się nastawiłam,a tu wcale nic strasznego nie było. Poprostu ten haft musiał swoje odleżeć...

Jednak nudzenie męża poskutkowało.Chyba muszę mu podziękować za mobilizację mimo,że nie wiem dlaczego uczepił się tego haftu,bo zazwyczaj nie nagabuje mnie pt. "skończyłabyś wreszcie".

Anielique- bez przesady nie gnębi mnie ale przypomina o tym obrazku bo wie, że mam wyrzuty sumienia,ze jeszcze nie skończyłam.taki jego sposób,żebym skończyła (było trochę irytujące stąd napisałam). Pozatym to on często sponsoruje moje wypady do pasmanterii,także prezenciki na mobilizację się pojawiają.

Trzymajcie kciuki,żebym w tygodniu miała dużo czasu na xxx :*

wtorek, 21 października 2014

w szarościach się zaszyłam na początku jesieni

Miałam postanowienie pisania regularnie i nie wyszło.Wrzesień był miesiącem  niekrzyżykowym,wręcz koszmarnym,na szczęście zaczęłam sobie to odbijać w październiku. Praktycznie udałoby mi się skończyć anielskie włosy gdyby nie to,że zabrakło mi nici.Miałam nawet ambitny plan wybrania się do najbliższej pasmanterii (15 km w jedną stronę,przecież nie po to utrzymuję kondycję całe lato,żeby takiego dystansu nie pokonać)  rowerkiem,ale plan upadł bo padało i padało.
No tak ja tu gadam ,a wy możecie sobie sobie wyobrażać ile km nici wyrobiłam. Proszę aktualna fotka po 5 tygodniu haftowania.


Zrobiłam stronę 3 i ciągnę strony dolne z tych trzech,chociaż zastanawiam się czy trochę nie zboczyć do skrzydeł.

Haftowałabym sobie dalej spokojnie gdyby nie mój mąż,który dopytuje się kiedy WRESZCIE skończę balony.Nagadał,mi tak,że aż w pięty poszło,także che się zmusić i skończyć tę ostatnią stronę.Przyznaje się,że mam dyskomfort ilekroć zaglądam do podręcznego pudełka i widzę właśnie haft balonowy.Sama jestem na siebie zła. Jak pomyślę o tej końcówce to,aż odechciewa mi się haftować mimo,że obrazek nadal mi się podoba. Niech ktoś za mnie skończy :/

Dziękuję za ochy i achy nad geranium.Nie wykluczam powstania jeszcze dwóch hafcików z tej serii,ale to jak się uporam z wiadomo z czym.
Nadal możecie trzymać kciuki za poszukiwanie pracy. Jak narazie spędziłam tydzień na szkoleniu,żeby jako jedyna z ośmiu szkolonych  osób zdać, później kolejny tydzień spędziłam praktykując by zrezygnować. Jedno jest pewne praca w korporacji jest nie dla mnie,a właściwie nie w tej do której aplikowałam.Niemniej wiem,że podjęłam słuszną decyzję.Jedyną korzyścią z tej "przygody" było to,że moja rodzinka udowodniła jacy to oni są wspaniali.Nie muszę się martwić,że Ci moi trzej mężczyźni sobie nie poradzą.Spisali się na medal i bardzo mnie wspierali.Takie lekcje jednak się przydają w życiu.

no to ten tego wracam do haftu balonego,ehhh

piątek, 19 września 2014

Geranium - finał

Właściwie półfinał bo jeszcze geranium nie jest oprawione. Skończyłam wczoraj.Wyhaftowanie tego kwiatka zajęło mi  dwa tygodnie w teorii,a w praktyce prawie miesiąc bo niestety nie codziennie mam czas chwycić za igłę.

Jak już wspominałam haftowałam na kanwie 18 ct Zweigart,dwoma pasemkami muliny DMC i PND licząc się z efektem kopeczek. Efekt bardzo,bardzo,bardzo mi się podoba.

Szkoda,że mój aparat zamiast robić ładne jasne zdjęcia robi co chce niezależnie od ustawień.



 Na koniec znów w całości.

Podoba mi się,a teraz idę rozsyłać kolejne milion CV licząc,że jakąś pracę znajdę jeszcze w tym miesiącu :)

czwartek, 4 września 2014

Geranium / Skrót sierpniowy

Wreszcie się zebrałam do  napisania posta :)

Udało mi się wyhaftować już pół strony geranium i sukcesywnie wykańczam Ufoki, w tempie ślimaka... Pozdrawiam wszystkich "zaUFOczonych" hafciarsko i nadal uważam,że Ufok nietknięty to porażka.Przynajmniej ja się źle czuję z Ufokami,które leżą nietknięte i niewiadomo czy doczekają się skończenia.Dla mnie to taka mała osobista porażka.Na szczęście walczę i krzyżyków na moich 10  (ehhh no tak aż 10 Ufokach przybywa,no przynajmniej na 4 z nich).

Dość o tym :) miałam się tu pochwalić geranium,więc proszę badylek w połowie się pojawił. Poraz pierwszy jestem zadowolona z tego,że haftuję kwiatka...bardzo przyjemny wzór i jest okazja do podszkolenia się z french knots,żeby w balonach były idealne bo chyba jest ich tam kilkanście :)



Specjalnie dla Pieguchy  wyjaśnienie terminu KOPECZKOWATOŚCI ( chociaż chyba gdzieś o tym już na blogu wspominałam),ale dla niewtajemniczonych jeszcze raz :P

Tak więc nie chcąc prześwitów na kanwie 18 ct użyłam dwóch nitek muliny i moim spostrzeżeniem było to,że zamiast ładnie układającego się krzyżyka wyszła taka troszkę kopeczka (takie miałam skojarzenie). Za dużo nitek i zamiast krzyżyków mam kopeczki  :D

Niemniej mimo kopeczek  i tak jestem zadowolona z efektu :)
Na zdjęciach poniżej nawet dobrze to widać.


Sierpień spędziliśmy nadal bardzo aktywnie.Nawet mój starszak nauczył się zjeżdżać z skate rampy i było weselnie i była wizyta w zoo,więc sierpień zaliczam jako udany okres. Cóż teraz poszukiwanie pracy w toku i czasem smutne i płaczliwe chwile pt. pora do przzedszkola. Mam nadzieję,że z czasem będzie lepiej :)

No i sukienka była jednak seledynowa,a czerwona będzie na następne wesele :)bo się zdecydować nie mogłam :)

W prawym dolnym rogu moja pierwsza tarta  wersji róży była pycha,polecam :)

środa, 27 sierpnia 2014

układa się :)

Układa się po mojej myśli. Mały mężczyzna został przyjęty do przedszkola,więc ostro zabieram się uaktualnienie CV i poszukiwania pracy :) Obiecuje odpowiedzieć na komentarze w następnym poście. Jak narazie ostro przygotowujemy się do przedszkola.
 Pod wpływem tej dobrej wiadomości udało mi się nawet machnąć jedną stronę geranium w 2 dni :)
To tyle z frontu,bo nadal czekam na transfer ,żeby znów móc się włączyć w blogowy świat. Byle do września :)

niedziela, 24 sierpnia 2014

W zasadzie nie lubię....

... haftować kwiatków. Nie lubię też nie kończyć swoich haftów.Bo Ufok to wszak porażka,także zawzięcie dłubię w ślimaczym tempie Anioła, Balony (krzyżyków przybyło najwięcej), Sal Drzewo Życia  i Geranium. Piegucha prawie zgadła bo zaczęłam zielnik tylko nie różę,a geranium. Wyjątkowo nie lubię wyszywać obrazów kwiatowych, ale ta seria (no kilka obrazków) wpadło mi oko.

Chciałam wyszywac na lnie 40ct,ale mnie to przerosło ;/ cóż może następnym razem. Co prawda na kanwie 18ct borykam się z lekką "kopeczkowatością" krzyżyków,ale daję radę i jestem zadowolona z efektu.


To pewnie ostatni post w tym miesiącu bo transfer komputerowy gdzieś mi zjadło i każda strona ładuje się dłuuugo,więc...siostra dzięki za użyczenie swojego dostępu do inernetowego świata :P.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Kilka kolorowych nitek i świat stał się piękniejszy :)

Nic tak nie poprawia nastroju jak przyjemne zakupy :)
 Tylko 2 kawałki kanwy załapały się na fotkę,pozostałe w użyciu. Zdecydowanie lubię tę kanwę,jest warta swojej ceny.Przy Aniele mam taką dużą i twardą kanwę,ze musiała przejść kąpiel w płynie do płukania bo nie dało się jej naciągnąć na tamborek. Muszę wspomnieć,że kolejne niteczki zasiliły moją paletę DMC. 25 oryginalnych i 25 podróbek tych oryginalnych mulinek czeka na swoje woreczki i miejsce w szufladzie:) Strasznie lubię kupować mulinę :) Pomyśleć,że wystarczy tylko kilka kolorowych nitek i świat staje się piękniejszy.

Moje tempo dzienne w stawianiu krzyżyków się polepszyło...teraz stawiam zastraszające 50xxx na dzień.Jeśli uda mi się młodszego gada wysłać od września do przedszkola to może podgonię z krzyżykami i wreszcie wrócę do pracy zawodowej.Dzisiaj mija dokładnie rok od momentu jak zostałam bez pracy.Mam nadzieję,ze szybko się to zmieni i wszystko pójdzie po mojej myśli.


Powyżej zagadka :) co za wzór haftuję? Wcieliłam plan rotacyjny i jak narazie tasuje moje 3 największe prace.Może coś do końca roku uda mi się  "COŚ" skończyć :)

środa, 6 sierpnia 2014

Skrót lipcowy / Ballon Glow -10 -

Lipiec minął,więc czas na skrót lipcowy :P
W zasadzie lipiec nie był miesiącem szczególnie "robótko lubnym" ale pod koniec udało mi się w końcu zmobilizować i postawić te kilkanaście krzyżyków na balonach. Tak strasznie nie chciało wracać mi się do kawałka ,który wydawał mi się strasznie trudny,że balony od maja leżały nie tknięte. Okazało się, jednak,że jak już zaczęłam to poszło migiem i trzecia strona zamknięta. Udało mi się nawet podgonić stronę czwartą i małymi krokami zbliżam się do finału :):):).  Miesiące letnie jakoś nie sprzyjają robótkowaniu, ale mam nadzieje,ze odbije to sobie zimą.
Na początku lipca udało nam się wybrać do kina na Samoloty 2. Jakoś tak ostatnio razem z mężem jesteśmy skazani na bajki.Kiedyś sobie odbijemy,a zresztą bajka całkiem fajna.

Połowa lipca to z kolei  6 urodzinki mojego dzielnego przedszkolaka. Jejciu jak ten czas leci,zaraz mi dziecko moje małe pełnoletniość osiągnie w międzyczasie grając na nerwach : *
Druga połowa miesiąca to już czas aktywnego wypoczynku.Było miło i daliśmy radę w sensie fizycznym...jednak opłacało się codziennie jeździć na rowerze, żeby się rozciągnąć :P Byliśmy w Kasinie Wielkiej na Śnieżnicy,w Obserwatorium Astronomicznym na Lubomirze  w zasadzie kilka dni przed tymi katastrofalnymi ulewami.Teraz droga którą jechaliśmy jest nieprzejezdna i okropnie zniszczona,kilka godzin deszczu a takie szkody...ehhh.
Byliśmy jeszcze na górze Chełm..chociaż w zasadzie tam wyjechaliśmy kolejką więc jeszcze jest nie zdobyta...ale pod koniec sierpnia wybieramy się tam znów.Tym razem będzie pieszo.dzieciaki powinny dać radę bo to tylko po 3 km w jedną stronę :P uwielbiam aktywny wypoczynek.Miłych wakacji Wam życzę i do sklikania.

wtorek, 22 lipca 2014

Power is back i dylematy ubraniowe :P

Moc stawiania krzyżyków powróciła,co prawda tylko na chwilę,ale efekt to skończona  druga strona mojego anioła :)
 Po miesiącu pracy mam tak około dwie i pół strony haftu.Sama się sobie dziwię,że tak dobrze poszło.teraz stawiam tak ok 10 krzyżyków dziennie więc na efekt czegokolwiek trzeba będzie poczekać. Może to przez tę okropną duszną pogodę.Lubię lato,ale nie należę do osób lubiących się smażyć i przyduszać :P
Jak widać zabrałam się za parkowanie nitek...jak narazie się sprawdza ta metoda i chyba nawet mi się spodobała.Potrenuję i wydam opinię :)  Podejrzewam,że przy większej ilości kolorów bym się poplątała,ale tutaj się nawet to sprawdza.

To jak się nachwaliłam to teraz pomóżcie..szykują się nam w rodzinie  2 wesela.Wiadomo jakoś wyglądać trzeba.Kupno sukienki odkładam w nieskończoność bo kurka jak się nie ma super figury to u mnie ciężko coś kupić.Poza tym nie chcę sukienki na raz,wolę coś co jeszcze założę i najlepiej nie sztucznego.Taka wybredna jestem...znalazłam coś takiego i teraz mam dylemat jaki fason,jaki krój... pomóżcie bo moi domowi podpowiadacze zamiast ułatwić mi wybór i wybrać jeden kolor to każdemu podoba się co innego... liczę  na pomoc.Chyba ,że macie pomysł w co wcisnąć skromne D i szerokie bioderka :P

Free background from VintageMadeForYou
Follow my blog with Bloglovin