Etykiety

haft krzyżykowy. haft xxx (100) think (16) Ballon Glow (13) Moje dzieci (13) Dimensions (12) HAED (12) CANDY (9) Sadness of an Angel (8) DFEA (7) Sowi Sal u Myszkowatej (7) Oswald (6) TUSAL (6) BN (5) Na drutach (5) Rainbow Rose (5) SAL z Madame (5) TUSAL2012 (5) kobieta w sepii (5) remont (5) Piwonia (4) Sal "Drzewo życia" (4) Sal z księżniczkami (4) Veronique Enginger (4) cztery pory roku (4) polne kwiaty (4) 2014 (3) Gail (3) Konkursy (3) Książki (3) Renato Praolin 'La Fuxia' (3) Sal z inicjałem (3) Wyróżnienie (3) angry birds (3) druty (3) kuchnia (3) wish list (3) zakładki (3) Choinka 2016 (2) Geranium (2) Lili soleil (2) Michell Powell (2) Newton miś (2) Tweety (2) UFOKI (2) biedronka (2) biscornu (2) blackwork (2) czerwony garbus (2) kot (2) podsumowanie (2) przebranie dla przedszkolaka (2) tatty tedy (2) tygrys (2) włoski krajobraz (2) zakupy (2) 1% (1) 2015 (1) AZOR (1) BLOG (1) Chusta (1) Fizzy moon (1) Flora 'Josephine Wall' (1) Frywolitka (1) Gazetki (1) Girlanda serc (1) Jesień (1) Karczoch bombka (1) Las (1) Niteczki w karteczki 2014 (1) Paradigm Lost (1) Sal 'Kubuś i przyjaciele' (1) Sampler z sercem (1) Sylwester (1) Truskawka (1) ZAWIESZENIE (1) Zielnik (1) Zindy Nielsen (1) farbowanie (1) ha (1) haft matematyczny (1) kartka (1) maska/i (1) metryczka (1) metryczka/metryczki (1) mąż (1) na lnie (1) na zamówienie (1) nasze zwierzaki (1) oprawa (1) parkowanie (1) permin of copenhagen (1) poduszka (1) stojak (1) sutasz (1) szafa.królik (1) szydełko (1) takie tam gadanie (1) technika (1) tort (1) uszytki (1) wstążka (1) wycieczki (1)

środa, 24 października 2012

Maxik Capone i matka furia



            W wysokim,szarym domku na obrzeżach małej miejscowości ronie sobie mały pan Maxik Capone. Ów uroczy pan ma już 18 mc umie sam pić ,jeść itd........ a co najważniejsze ma swoje własne 'widzimisiowe' zdanie (czytaj : uparty jak osioł). Gorsza * wersja swojego starszego braciszka p. Olivierka.
            Właśnie wczoraj urządził swój 'widzimisiowy' pokaz na biednej schorowanej mamuśce, która mogłaby zasnąć na stojąco. Jak co wieczór kochane rozrabiaki, zamiast grzecznie położyć się do łóżeczek po dobranocce urządzają dzikie wygłupy na łóżku.Nad łóżkiem wisi nasza ulubiona półeczka, a na niej wszystko począwszy od książek, pampersów na zmaine po ładowarkę  do telefonu ;P  Nie od dziś troskliwa mama ostrzega,że na ową półeczkę się nie wychodzi, bo się urwie przecież, a jak się urwie to mama osobiście was udusi- OSTRZEGAM :o
            Jednak jak to zwykle bywa mama swoje, a dzieciaki swoje. Zarzadzam- kłaść się,jedna bajka i ani mru- mru,a ja ide oddawać się  relaksującemu zajęciu jakim jest zmywanie cholera jasna  ;(((((  ** uffff....nawet cisza czyli oglądają bajkę i nie słychać żadnego tup-tup i krzyku 'Mamo bo, dasz i inne '.
            Krótka chwila rozkoszowania się błoga ciszą i .......... ŁUBUDUBU. Idę z tekstem 'co wy tam wyprawiacie ??? ' . Wchodzę i co widzę ? Owa wspomniana półeczka oczywiście urwana leży na łóżku z całą zawartością. Dla przerażonych informacja dzieci już zwiały na drugie łóżko, wszyscy żyją bez uszczerbku na zdrowiu. Półeczka poobijana,wszystkie kable zerwane, nie wiem jak oni to zrobili. W tym momencie P. Maxik Capone pokazuje paluszkiem na półkę i mówi "Oliś uu' (czytaj : Oliś to zrobił ). Czy mnie zaskoczył? Raczej nie bo od pewnego czasu co narozrabiają to zwala jeden na drugiego. Naprawdę nie mogę uwierzyć ,że tak małe dzieci potrafią już się tak wykręcać. Łobuzy jedne ;o
            No cóż zdąża się (chociaż gdyby ten jeden jedyny raz posłuchali i nie wychodzili na tę półkę, to może spokojnie by wisiała). Kable zabezpieczone, haki, gwoździe i wszystko co zaciekawi dwóch młodych panów usunięte z pola widzenia. Półeczka postawiona za łózkiem z myslą 'pan małżonek, jutro naprawi'.
            Po pół godzinki śpią..... NARESZCIE. Mimo,że dopadło mnie paskudne przeziębienie i łupie mi coś w krzyżu idę jak co wieczór pod ciepły prysznic, pidżama, cyk- jakis kryminalny serial i igła w łapkę (oczywiście żeby 'poxxxować'). Czysta rozkosz....
            Nie na długo, bo P. Capone przebudza się. Podaję herbatkę i myślę pójdzie spać jak zwykle. Niestety ów Pan postanowił dać tej nocy mamie wycisk i rozpoczął akcję dziś nie spie, a właściwie on spał tylko co odchodziłam to ryk jakby co najmniej obdzierano go ze skóry, tak minął nam czas do godziny 6.05. O godzinie 7.00 budzik oznajmij ,że trzeba wstawać (że też go nie utopiłam).
Żeby było ciekawej mały szczęśliwy jak skowronek a mi w plecach łupie, głowa pęka,chrypa basowa. No nic wstajemy (małżonek,akurat 24 ciągnie)więc jedziemy sobie w ten fantastyczny dżdżysty poranek na rowerku do przedszkola (ja jadę, dziecko wygodnie siedzi dla jasności), chłód do szpiku kości. Jeden z głowy, teraz czas zająć się drugim terrorystom i obiadem bo niestety u mnie nikt prócz mnie nie poczuwa się w obowiązku,żeby ugotować. Muszę rewolucję przeprowadzić, bo chcą ze mnie zrobić niewolnice posprząta, poprasuje, ugotuje...a ja się nie chcę dać :) i się   buntuję.
            Schodzę do teściowej piętro niżej i pytam,czy nie zajmie się małym bo ja muszę ekspresowo ugotować. Mały już grzeczny zostaje zostaje z babcią, a ja wtedy zauważam składniki na ciasto. Więc pytam co dziś pieczesz, jakaś okazja ? (szarlotka.  Kiedyś ktoś napisał : "ilość szczęśliwych chwil w rodzinie to ilość upieczonych szarlotek :)))) "). Mania***  że szarlotka na imieniny jedynego synusia (czytaj: mój p. Mąż). Pyta 'a Ty co dla niego masz ?'. Cholera zapomniałam,że to dziś. Że tez nie wpadłam na to,że coś tu nie gra jak pan Mąż dzwonił już 2 razy rano 'tak pogadać'. (i mówią,że to mężczyźni nie pamiętają o domowych świętach). No nic w drodze do pracy coś mu tam kupię.

I co : jestem dziś Furią bo jestem chora i przemęczona. Dziś mam w pracy kontrolę,a ja jak z krzyża zdjęta. Dziś ktoś powinien dać mi się wyspać, kolację podać do łóżka, zająć się dziećmi i obowiązkami domowymi. Ja też ciężko pracuję. A nie siedzę tylko. Niektórzy powinni to docenić i pomyśleć ,że nie jestem niezniszczalna. (Wbrew pozorom to nie apel do mojego męża ,ale do zupełnie innej osoby, która stara się tej prawdy nie zrozumieć).
            Muszę wypocząć bo w końcu naprawdę nie dam sobie rady i nie będę znów mogła cieszyć się widokiem kolorowych jesiennych liśći.

Przy okazji kochany p.Meżu  :  Wszystkiego najlepszego z okazji imieninek. Przedewszystkim zdrowia i więcej wolnego czasu dla mnie i dzieci.

W zasadzie powinnam pokazać moje robótkowe postępy bo mimo ostatnich kłopotów to nawet udaje mi się kilka xxx postawić,ale karta w aparacie mi padła wiec musicie poczekać do następnego wpisu.


*maksymalnie uparty i niereformowalny buntownik ;o
** Apel do pana męża : jeśli chcesz żyż ze mną w zgodzie to lepiej kup mi tą zmywarkę !!!
*** teściowa

EDIT :
Jeśli dotrwaliście do końca.
Mimo wszystko mam cudowne dzieci, mimo,że czasem rozrabiają :)iiiiiiii cieszę się,że znów mogę blogować.

Edit2. Kontrola pomyślna:)

Buziaki kochani.

7 komentarzy:

  1. No i dalas sobie rade! Bo jak sama piszesz, nikt za Ciebie nie zrobi:( I ja tak mam, choc sama jestem, a tez cos mnie ostatnio chce zlapac, a chorowac nie moge:(
    Trzymaj sie i pokazuj postepy xxx:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i dalas sobie rade! Bo jak sama piszesz, nikt za Ciebie nie zrobi:( I ja tak mam, choc sama jestem, a tez cos mnie ostatnio chce zlapac, a chorowac nie moge:(
    Trzymaj sie i pokazuj postepy xxx:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki los mam i żon... niby otoczona wokół ludźmi (mniejszymi lub większymi) a jednak samotna w walce z codziennością... Doskonale Cię rozumiem. Ja mieszkam z dala od rodziny, za granicą... I tak czasem bym chciała pozbyć się tych dwóch potworów na jakiś czas z domu... Powodzenia i wytrwałości w walce z wiatrakami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ba a do Cioci to nikt nie zadzwoni, że ma dzieciaki przypilnować, nosz czuję się olana:-P . A i zawszę się teraz Basi mogę pochwalić, że mam grzeczniejszego chrześniaka :-) ha. Zadzwonię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalnie jakbym czytała o sobie:))) Ale jak to mówią damy radę, bo jak nie my to kto?!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Normalnie jakbym czytała o sobie:))) Ale jak to mówią damy radę, bo jak nie my to kto?!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. oh dobra mama z załamaniem nastroju:) wszystko ok wszyscy tak mają, tylko nie każdy mówi o tym otwarcie, Mama, żona i kobieta- czy myślisz że jakiś facet dałby rade, bo ja uważam że tylko my kobiety damy radę:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Free background from VintageMadeForYou
Follow my blog with Bloglovin